dlaczego bukareszt?

Stolica Rumunii to turystyczna bomba z odpalonym zapłonem… metropolia kontrastów, która na każdym kroku zaskakuje i absorbuje. Miasto seksowne, asertywne, nieskrępowane. Miasto, które poszukuje dziś nowego scenariusza dla siebie.

Bukareszt nie żyje ranami z czasów dyktatury. Nie hołubi wraków historii. O turystów również się nie stara. Bukareszt to miasto beztroskie. Dziś wraca do swojej przedwojennej twarzy, kiedy było najbardziej kosmopolitycznym miejscem na Bałkanach.

Bukareszt, podobnie jak Buenos Aires czy Bejrut, w II poł. XIX wieku entuzjastycznie przyjął model paryski. Zawieszony kulturowo pomiędzy Stambułem i Paryżem, Bukareszt do dziś zachował cechy zachodnioeuropejskiej szykownej metropolii, jak i prowincjonalnego miasteczka bałkańskiego. Poznać Bukareszt to poznać oba te światy. Sposób, w jaki „nowe” spotyka w nich „stare” zaskakuje wizualnie i wymyka się wszelkim porównaniom.

Bukareszt jest brutalnie autentyczny: w jednym miejscu pompatyczny, wyszukany i błyszczący, i tuż obok zardzewiały, przerażający skalą dewastacji i abnegacji. Stolica Rumunii to hybryda złożona ze zmiksowanych fragmentów kilkunastu różnych miast. Wymagające sporo zaparcia przedzieranie się przez ten archipelag to jedyne w swoim rodzaju niezapomniane doświadczenie.

Przyjeżdża się tu głównie po energię.

Przyjeżdża, żeby zażyć południowego zgiełku, żeby zmierzyć się ze skalą urbanistyki czasów dyktatury, poznać sakralną architekturę czasów tajemniczych Fanariotów, w końcu żeby usiąść w cieniu, w jednej z dziesiątek knajpek pulsującego Lipscani.