hilariopolis

czytaj artykuł

hilariopolis (1)
hilariopolis (2)
hilariopolis (3)
hilariopolis (4)
hilariopolis (5)
hilariopolis (6)
ROMANIA / Bucharest / 22 June 2009 / Piata Unirii in central Bucharest on a rainy summer night which was once part of historic Bucharest, known as hilariopolis (7) ROMANIA / Bucharest / 22 June 2009 / Piata Unirii in central Bucharest on a rainy summer night which was once part of historic Bucharest, known as 'Little Paris' between the World Wars. Its beautiful villas and architecture were leveled by Ceausescu in the mid 1980s to make way for the Palace of Parliament, the second largest building in the world. Wide boulevards modeled after North Korea replaced narrow streets and Communist Blocs were erected in place of beautiful old buildings. (C) Davin Ellicson / Anzenberger
hilariopolis (8)
hilariopolis (9)
hilariopolis (10)
hilariopolis (11)
hilariopolis (12)

Kilkakrotnie i w ogromnym pośpiechu Bukareszt starał się „fabrykować” nową zupełnie osobowość. Miał być „małym Paryżem”, ale zaatakowany został przez wyznawców neo-bizancjum, miał być utopijną metropolią funkcjonalistyczną, ale zgubiły go manieryzmy: mody na art deco i nacjonalizm, w końcu miał się stać „drugim Phenianem”, ale kolosy czasów Ceausescu pokryły się gigantycznymi banerami…

Bukareszt pozostał swoistą ekspresją współżycia kontrastów. Współżycie to właśnie stanowi jedną z jego nielicznych stałych cech. Dominanty wiejsko-patriarchalne (tzw. mahale) oparły się próbom modernizacji i zachowały do dziś wyjątkowo zróżnicowany charakter. Centra (bo przecież nie ma jednego!) ostatecznie przegrały w procesie modernizacji, dziś sprawiają wrażenie elitarnego projektu „poddanego szantażowi” ze strony dominujących peryferii. W przypadku Bukaresztu konfrontacja pomiędzy przestrzenią peryferyjną a modelem miejskim dała zadziwiający efekt: niekwestionowanym zwycięzcą stały się właśnie peryferia i ich sposób kreowania przestrzeni. Za akceptowalny uznano styl życia, który polegał na koegzystencji luksusu i nędzy, pomiędzy ludźmi i psami, pomiędzy chatami i pałacami, pomiędzy arystokratą a żebrakiem, pomiędzy śmieciami i kurzem a galową kreacją.

W XVIII wieku pojawia się dla Bukaresztu łacińska nazwa HILARIOPOLIS, oznaczająca miasto radości, miasto zabawy. Bukareszteński historyk Adrian Majuru zwraca uwagę, że nazwę tą obcy podróżnicy nadali Bukaresztowi w przewrotny sposób. Nie odnosiła się ona bynajmniej do rozrywkowej duszy jego mieszkańców, a do miejskiego pejzażu – zabawnego, groteskowego, pełnego „przestrzennej błazenady” – wystarczającej, by wzbudzić śmiech. Bukareszt nie oferował wypełnienia luki pomiędzy nędzą a ultra-luksusem w taki sam sposób, w jaki nie oferowały jej miasta Orientu.

(…) Natychmiast czuje się, że znajdujemy się w źle zbudowanym mieście. Kilka zaledwie kroków wystarczy, aby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Jakiż kontrast! ……..ciemności, obsuwające się mury, cyganie w łachmanach – odnieść można wrażenie, że od granicy cywilizacji dzieli cię odległość setek mil, tymczasem, tuż obok, migocze i iskrzy się luksus ultra-wyrafinowanej europejskiej stolicy. Nowocześnie oświetlona ulica, w oknach licznych pałaców i na witrynach eksponujących precjoza z Anglii i Francji, blask jak za dnia….Te okruchy Europy to prawdziwe wyspy w stolicy(…) – zanotował pod koniec XVII wieku kapitan armii austriackiej Radivitz.