mahala

czytaj artykuł

mahala (1)
mahala (2)
mahala (3)
mahala (4)
mahala (5)
mahala (6)
mahala (7)

Stolica Rumunii stworzona została ze zlepienia, chaotycznego i przypadkowego, około 120 mahalali. Marala to tureckie słowo oznaczające dzielnicę, które zachowało się w większości jeżyków bałkańskich.

W Bukareszcie mahalale amorficznie „pączkowały” wokół targów i licznych cerkwi. Wewnątrz mahali toczyło się życie typowe dla świata orientu – osiadłe, limfatyczne i samowystarczalne. Próbując okiełznać fenomen bukareszteńskich mahalali zachodnia percepcja kończy na ogół na słowie chaos (dalej: bałagan, degręgolada, misz-masz, przestrzenny śmietnik). I tu pojawia się pułapka. Chaos sugeruje poluzowanie reguł, które były elementem jakiegoś wcześniej istniejącego systemu, prowadząc nas wprost do przekonania, że w danym miejscu istniał rygor-zbiór zasad, który w następstwie konkretnych historycznych zjawisk zanikł, został porzucony i ostatecznie przestał obowiązywać. Chaos sugeruje upadek i przeciwstawia go rzekomej dawnej świetności. – Nic bardziej mylnego! Istotą mahalali jest historyczny brak rygoru – brak, który był czynnikiem formującym i pozwalającym na sukcesywne pączkowanie struktury, zapewniającym tej ekspresji przestrzennej (i mentalnej) niezwykłą żywotność.

W swoim „zamknięciu” mahala „otwarta” jest na wszelkie inspiracje, gwarantując jedyną w swoim rodzaju swobodę. Swoboda ta przejawia się w braku zasad urbanistycznych, ignorowaniu przepisów budowlanych, w braku skodyfikowanej typologii budynków, w ulicach, których bieg spontanicznie wytyczają nowobudowane domy, w plątaninie nieregularnych działek z czasów fanariockich. Swoboda ta zapewniła również dadaistom czy awangardowym architektom unikalne w skali europejskiej pole do działania. Mahala to świat referencji i cytatów, często nieoczekiwanych i groteskowych, naiwnie imitujących obce wzorce i żonglujących kodami nowoczesnego miasta. To świat ogromnej konkurencji pomiędzy mieszkańcami, której efektem jest wysyp architektonicznych klonów, implantów i mutantów. Wśród chatek i lepianek mahali znajdziemy willę naftowego bonzo z Ploieşti będącą kopią budynku prefektury nowoczesnego prowincjonalnym francuskim miaseczku, tuż obok, inna willa, przypomina pruski ratusz, zaś stojące w rzędzie skromne budynki, które niewiele różni od wiejskiej chaty, zaopatrzono w pompatyczne metalowe baldachimy – wprost kopiujące wejścia do paryskiego metra projektowane przez atelier Hectora Guimarda.

Bukareszteńska mahala gwarantuje kapitalną przestrzeń do kulturowej mimikry, eksperymentu. Dzięki rosnącym apetytom na ekstrawagancję, które zrodził rumuński styl narodowy i których katalizatorem stała się estetyka przełomu wieków XIX i XX, mahalale stały się, omijając proces modernizacji w zachodnioeuropejskim rozumieniu, kosmopolityczne! Ekstrawagancja mahalali nie była efektem działań, które na celu miałyby legnięcie w gruzach jakiegoś konkretnego systemu a „ucywilizowaniem” polegającym na jednoczesnym przyjęciu wszystkich dogmatów architektonicznych.

Ja zwiedzać bukareszteńskie mahale? Ulicami. Spacer Strada Mântuleasa, której nazwa pochodzi od fundatorki cerkwi z 1733 roku, żupanicy Mântuleasy, siostry kupca Manta (w latach 1914-17 do tutejszej szkoły uczęszczał młody Eliade. W noweli Na ulicy Mantuleasa sportretował dyrektora tejże szkoły). Interesująca będzie również seria spacerów ulicami noszącymi imiona popów dawnych mahali: Strada Popa Nan, Strada Popa Soare, Strada Popa Rusu, Popa Chiţu, Strada Popa Tatu.