O mnie

Po 1989 roku zmiany zachodziły w Rumunii z ogromnym oporem, opóźnione są o ponad dekadę w stosunku do innych państw byłego bloku. Wstąpienie do Unii Europejskiej również nie zmieniło diametralnie sytuacji kraju. W dwadzieścia lat po rumuńskiej rewolucji społeczeństwo obywatelskie nadal raczkuje. Dziś dopiero, po boomie konsumpcyjnym lat 2000 – 2008, w obliczu kryzysu i nieuniknionej transformacji, Rumuni uczą się doceniać walory swojego kraju.

Pierwsi turyści pojawili się w Rumunii w latach 90., zaczęli przyjeżdżać do Siedmiogrodu, następnie nad Deltę Dunaju i na Bukowinę. Jednak wszyscy oni szerokim łukiem omijali Bukareszt.

Do Bukaresztu przeniosłem się tuż po wejściu Rumunii do Unii. Przez pierwsze dwa lata oswajałem go, próbowałem zrozumieć dlaczego mimo takiej ilości fascynujących miejsc prawie nikt tu nie przyjeżdża…

Być może będę mieć szczęście bycia świadkiem momentu przełomowego. Druga dekada XXI wieku stawia bowiem przed stolicą Rumunii ogromne wyzwanie: albo dalej pozostanie czarną dziurą na turystycznej mapie Europy, albo wręcz przeciwnie, wykorzysta drzemiący w niej potencjał i raz jeszcze, równo po stu latach udowodni, że jest najbardziej kosmopolitycznych miejscem na Bałkanach. Wierzę w ten drugi scenariusz.

Dopiero w 2010 roku Bukareszt zaczął dojrzewać do otwarcia się na turystów. Powstały pierwsze hostele, a wymarłe kiedyś miejsca nagle ożyły. W pustostanach otworzono szykowne restauracje i kawiarnie. Wtedy właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że moje osobiste doświadczenie odkrywania tego miasta mogę zamienić w pracę dla Państwa i połączyć przyjemne z pożytecznym.

Tomek Ogiński